poniedziałek, 6 września 2021

2755. Capping!

 Dawno, dawno temu za pierwszej, dwukanałowej, telewizji polskiej była też możliwość zajrzenia za medialną żelazną kurtynę poprzez satelity. Do tej pory jeszcze można zobaczyć na ścianach wysokich i dachach mniejsze i większe "talerze" do odbioru czegoś więcej niż dwa razy TVP przez "antenę dipolową". Antenę, którą trzeba było odśnieżać - gruba warstwa śniegu wyginała ją podobnie jak silny wiatr przestawiał w innym kierunku niż ten z którego docierał sygnał.

I wtedy narodził się capping. Właściwe znaczenie angielskiego słowa (można sobie poszukać w sieci) określa co innego, ale tym "właściwym" cappingiem telewizyjnym było skakanie, czyli capowanie po dostępnych, w danej chwili kanałach atakujących przez satelitarne "talerze" domowych odbiorników Naszego Kraju. Capowało się po tych dostępnych kilka dziesięciu kanałach przeczesując "talerzem" nieboskłon zachodniego nieba. Za każdym, kolejnym "przejazdem" znajdowało się coraz to inne, a niekiedy, dosyć podniecające przekazy. I nie mam na myśli, tego co ponoć każdy chłop ma, ale obcojęzyczne informacje dosyć nieprzychylne Ludowej Ojczyźnie.

Ponad pół wieku minęło od tamtych siermiężnych, bezinternetowych czasów a capping jakoś w moich pilotach pozostał i czasami daje o sobie znać. I tak przy pomocy tej nieużywanej już od pewnego czasu metody trafiłem na żywy przekaz z popłuczyn niegdysiejszego "Festiwalu Muzyki Polskiej w Opolu" - muzyka "zagraniczna" (zwykle w znakomitej międzynarodowej obsadzie) miała - nieco później - swój festiwal w Sopocie.

Tak, Proszę Państwa, tylko przy pomocy capingu zauważyłem, że w Opolu coś się z muzyką wyprawia. A sama młodzież, przyszłość nasza tam śpiewała. Dlatego może, że przyszłość to nie pamiętam ich nazwisk. Ale było i dwoje wyleniałych celebrytów pani Rodowicz i Rynkowski - nie zapamiętałem czy pan Janek tam dowcipami błyszczał, ale to drobiazg.  Chciałby jednak Państwa zaprzątnąć uwagę, i namawiam do lektury, wywiadu prezenterki TVP Edyty Lewandowskiej z Jackiem Kurskim jej szefem. 

W wywiadzie tym zwraca uwagę fakt niedostosowanie się pani Edyty do zaleceń rządzących namawiających do wstawania z kolan. Prezenterka wykazała obywatelskim nieposłuszeństwem i kolan z podnóżka nie oderwała. Mimo to treść wywiadu nadaje się na kabaretowe sceny, a przecież kiedyś najnamiętniej oglądany i słuchany był opolski "Kabareton". 

30 komentarzy:

  1. Opole jeszcze się nie skończyło, bo dzisiaj tj w poniedzialek jeszcze jeden dzień będą śpiewać tym razem (niestety nie mogę napisać coś nowego) będa utwory Krzysztofa Krawczyka. 🎈

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś straciłam sentyment do festiwali, nie ten poziom, nie ta rozrywka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko przypadek mnie tam skierował. Masz rację: nie ten poziom, nie ta rozrywka.

      Usuń
  3. Mam kolege który nie potrafi się skupić na 1 kanale dłużej niż 5 minut. Nieważne co leci to on cappinguje(tak?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szuka czegoś odpowiedniego dla siebie i... życzę mu by znalazł.

      Usuń
  4. Odbiornik TV stoi u mnie w charakterze ozdoby i łapacza kurzu- już ponad dwa lata go nie włączałam, nie czuję potrzeby.W stolicy jakoś dość szybko była kablówka, więc z TV satelitarnej z własnego "talerza" też nie korzystałam.Poza tym miałam magnetowid i wypożyczalnię kaset video w sąsiednim bloku a do tego bardzo mało wolnego czasu.No i zawsze wolałam i nadal wolę poczytać niż pooglądać.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Epizod z polską telewizją mam już z głowy….w trakcie pobytu nie mogłem się nawet z,usil do jej oglądania…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się zgadzam, do oglądanie TVPiS trzeba się zmuszać albo być zmuszonym.

      Usuń
  6. Nie przypomina sobie abym szukał zachodnich stacji telewizyjnych w tamtym czasie. Czasami łapało się czechosłowackie telewizje na zwykłej antenie. Do granicy nie było specjalnie daleko. Za to kombinowaliśmy ile się dało, aby słuchać Radia Wolna Europa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radio radiem, to oczywiste, ale mieszkając przy północnej granicy zawsze mogłem coś z eteru wydusić, via Skandynawia.

      Usuń
  7. Pamiętam, że w pewnym okresie można było "złapać" włoski RAY UNO - to była nie lada radość rozrywkowa!
    A towarzyskie seanse emisji z talerzy satelitarnych lub odbiorników Video gromadziły rodziny i znajomych w mieszaniach posiadaczy odpowiedniego sprzętu. Podobnie jak przy zwykłych telewizorach w latach 60-tych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było czym, nie zawsze kolorowym, zachwycić. Nasz pierwszy kolorowy Rubin ważył 30 kg.

      Usuń
  8. Kurski to zakłamana i fałszywa szuja. Nie mogę przeżyć że o własnym małżeństwie powiedział że to pomyłka (bagatela 24 lata) i ciekawe co na to jego dzieci ? Skoro dostał rozwód kościelny to i ona są pomyłką i to wg jego podobnym świętoszków z nieprawego łoża.... więc nie byłam w stanie patrzeć na jego fałszywy dziób a festiwal przestał być festiwalem. To kolejna propaganda i większość oszołomów które niewiele mają wspólnego ze śpiewaniem i zabawą

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako "naprawiacz" m.in. TV "Rubin", czuję się w obowiązku wyjaśnić kilka spraw. Rubinów w Polsce było kilkanaście typów, pierwsze pojawiły się ok. 1962 r. Mój " Rubin714p" ważył 62 kg.!!!, kupiłem go ok. 1979 r. za 21.000 zł. (3x razy droższy od czarno białego), zawsze miał kolory, niebieskie, albo czerwone, ale miał. ;) 😁
    http://zgastelewizor.blogspot.com/2014/08/nowa-komunistyczna-rewolucja-i-wreszcie_29.html
    Od kilku lat nie "cappinguję", bo korzystam z dobrej wyszukiwarki, na której można zaprogramować dowolnie wybrany program i go nagrać. Taką samą ofertę przedstawiła pomarańczowa TV, z ponad 800 programami tvsat., więc "capping" nie ma sensu. Problem tylko z czasem, którego na tvPiS nie mam, a na satelicie siedzę dziennie po kilkadziesiąt minut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą wagą Rubina faktycznie pomyliłem się i to o połowę, ale był ciężki bardzo i nie mogłem go samemu przenieść. Cena to "Rubina", to pamiętam to 22 tysiące.

      Usuń
    2. Klik dobry:)
      Od telewizorów "Rubin" były pożary. Z analiz pożarów "rubinowych" wiem, że telewizory te potrafiły zapalić się nawet do trzech godzin po wyłączeniu. Gdy nikogo w domu nie było, żeby w porę zaradzić, to płonęła cała chałupa, ale spalony dom pod nieobecność jego mieszkańców - to pół biedy. Gorzej w nocy, gdy wszyscy twardo spali. Wtedy dochodziło do tragedii.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  10. Nie przeczytałam polecanego wywiadu, bo każą mi płacić. :(((

    OdpowiedzUsuń
  11. Coraz rzadziej zagladam.do TYP. Jeszcze te ich smiechu warte festiwale, gdzie prowadzacy Brzozowski sztucznie sie usmiecha. To juz nie sa te same festiwale w Opolu i Sopocie. Nie ma dla mnie klimatu, nic doslownie. Kaput.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Na szczęście mnie nie dotyczy oglądanie festiwali i uśmichu p. Kurskiego, gdyż nie oglądam TVP. Dawniej może było biednie, ale nie kasa rządziła.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  13. A za co mam czytać wywiad z Kurskim? Przecież byłem grzeczny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ileż nerwów mniej, gdy człowiek nie ma telewizji 😁

    OdpowiedzUsuń

2757. "Wykonawcy"?!

 A oto cytat tyczący tytułu  (z pamięci):  "Wykonawcy zdegenerowanych pomysłów  zawsze się znajdą." Krótko, sześć wyrazów, a jak b...

Ostatnie posty