Było nie było, nie słuchało się, nie czytało - nie mówię wyłącznie o literaturze "normalnej" ale takż o rymowanej jej części. A terez trudno jest przypomnieć sobie o czym pisał, co stworzył Konstanty Ildefons Gałczyński. Nie pamięta się czy owe "skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie... pstrąg" - to skrócona wersja refrenu wiersza Mistrza.
A był czas, kiedy te "skumbrie i pstrąg" zagotowały sporo w naszej, polskiej, społeczności, powtarzanie tego postosłowego w sumie refrenu wiersza z 1936 r., brzmiał niczym Zygmunt - bo nim był, bo słychać było wszędzie...
Czemu o skumbriach, czemu o tomacie, czemu o pstrągu nabiegły mnie myśli jakieś dziwne, jak to już i rok inny i ponad pół wieku minęło z okładem?

