Zastanowiła mnie dzisiejsza wypowiedź prezydenta USA, że to jego i Nawrockiego jest uwolnienie z więzienie białoruskiego Poczobuta. A niech i tak by było, niech by w tej dziwnej zawierusze mózgowej Trumpa, tak zawirowało w drodze ku "pokojowemu Noblu" - nie doczekanie! - to przyjęcie na "swoje łono" przestępcy Ziobro jest jakimś wynaturzeniem nawet ponad to, co do tej pory (wojny, cła itp) ten szaleniec wyczyniał.
Cóż mogę od siebie dodać... Tyle lat minęło, tyle się nazbierało dowodów na kradzież i złodziejstwo tego fałszywego typa, że już nie bardzo wiadomo jak sprawiedliwość zmusić by tę sprawiedliwość zaczęła normalnie egzekwować?
A owo "crypto zonda" pan prezydent będzie dalej bronił czymkolwiek będzię mógł, nawet kolejnym "trzecim wetem", zarobił na tym sporo więc nijak mu nijak się wycofać. Jak się korzysta to trzeba za owo korzystanie płacić nawet za cenę nie posiadanego honoru.
A tak już, by nie przedłużać... Ile obecny pan prezydent nie wyjaśnił pozostałych w jego przeszłości cieni? Inni opowiadają o trupach w szafie...