Jak się o tym zwiedział "najważniejszy przestępca PL" zostawił bez jego pomocy Węgry i przemycił się do "szalonego prezydenta".
W szaleństwie, każdym, jest metoda taka, że decyzje zmieniać się chce zależnie od pogody, smaku kawy, czy nawet głośności wydalanie wiatrów.
Najbardziej ponoć "demokratyczny kraj zachodu" gdzie ludność cywilna "rozstrzeliwuje się" wzajemnie w szkołach, na koncertach i tak zwykle na szerokich pięknych ulicach, przyjmuje do Siebie - a może to tylko Trump nie wiedział o co chodzi, drania zagrożonego w Polsce: tak, tak, w ich przyjaznym kraju: Polsce, 25 letnim zagrożeniem więziennym?
To co? Kochają na zabój, jak się mawiało onegdaj? Czy zwyczajnie olewają taki sytuacje?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz