W USA ukazał się jako ten który wiedząc, że jest draniem zarzuca prawu ścigającego jego draństwa nieudolność wschytaniu go. Ma rację ten drańsko podejrzewany gość by wiać, by uciekać tam gdzie jeszcze zdemoralizowane przez niego osobiście prawo nie dosięgnie go - póki co.
Te wielkie nazwy USA! Wianie przez Atlantyk - albo w drugą stronę do Ameryki, wcale nie znaczy, że taka się stało, że fałszerstwami łatwo dostać się przez sito służb imigracyjnych USA da się przejść, że już tam czeka Kurski z wygodną willą mieszkalną i czerwonym dywanem...
Przewiduję inną możliwość: Radzikowo! Miejscowość ta przekazana Trumpowi w pokłonie za posadowienie tam jego wojsk (za które Polska płaci oczywiście, jak za dawnych rosyjskich) doskonale nadaje się na ukrycie "KAŻDEGO", kogo Trump ukocha nie mniej niż Orban na Węgrzech jak premierem był.
Do Radzikowa, na jego teren przecież może wjechać/wejść oprócz Rosa - to taki niby ambasador USA przyznany Polsce - tylko, i wyłącznie Trump! Ba! W kroczyć, wejś, to mało by odnaleźć tam skrytych podejrzanych o przestępstwa "znacznych rozmiarów" Ziobry i Romanowskiego. Są oni tam, czy ich brakuje na stanie obecności, a może "stany obecności" nie obejmują takich typów?
Dlaczego Radzikowo? Bo jest bliżej niż lotniska za ocenem, a samoloty wojskowo i tak do Radzikowa latają bez kontroli, bez jakiejkolwiek rejestracji...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz