Wspaniałości spotkania Morawiecki, Kaczyński, Bielan nie dadzą na siebie tak wiele czekać, jak mącenie tego ostatniego w rozbiciu poprzedniej partii w jakiej był - zresztą w nie jednej z namowy i z poduszczenia szefa swojego.
Skutków jeszcze politycznych brakuje, ale przekonacie się Polacy, jak raptem Morawiecki "zdechnie" nie mając co z sobą zrobić, gdzie pójść, a nawet gdzie usiąść, jak jego poprzednik wcześniejszy "bo Bielan" tak wymyślił.
Trudno będzie Polsce przetrwać, kiedy prezydent - wg pani Szczepkowskiej: rezydent, zasadził się z całą prawicową i prorosyjską furią osobową kancelarii we "własnej", nadanej mu przecież "niepoliczalnymi głosy" zwycięstwem...
Jak będzie trzeba, to użyje "siły" własnej lub państwowej, by tylko być "górą". Bzdurą nie byłaby napaść przecież na dziennikarza i grożenie mu (tylko) paluchem - ten typ był gotów w pier... temu pytającemu.
Nie udało się! Za wielu było świadków ewentualnego "łomotu". Dziennikarz ocalał.
Bo przecież wiadomo już od dawna, od momentu wyboru tego typa, że jak będzie intelektualnie przegrywał, to użuje siły bo ją ma. Bo ją ma! Posiada! I ją wykorzysta - jak mu czego inne zabraknie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz