Blog wyświetlono

poniedziałek, 25 maja 2020

2485. Niedoinformowanie

Nie publikuję zdjęć premiera i jego towarzystwa z pierogowego obiadu gdzieś w Katowicach. (znajdziecie je Państwo u Zrzędy) Widziało je  i obśmiało wielu Polaków - no może ci prawdziwie nie wchodzą na "takie" portale i nie zastanawiają się nad tym na co patrzą. Może im wystarcza, że jak już patrzą i widzą premiera to wyłączają myślenie. Niech tam! Wolno im nie myśleć, nie widzieć, nie słyszeć - jest przecież wolność. Wolność lepsza dla jednych, gorsza dla drugich, ale jest.

Napiszą krótko: Premier przekroczył zasady - by nie napisać złamał - wprowadzonych przez siebie samego osobiście zakazów kolejnej tarczy antywirusowej, gromadząc się w lokalu, bez zachowania odległości, ilości osób przy stoliku i nie siadania vis a vis.
Ten bezsporny fakt nie stosowania się do własnoręcznie podpisanych rygorów wytłumaczył na wizji, że zalecenie które olał, nie jest przecież obowiązkiem i możne je przemiennie, wg potrzeb stosować.
Śmiechu do tej beczki dosypał dzisiaj rzecznik prasowy rządu, który przeprosił wszystkich za to, że "zaplecze premiera" nie poinformowało szefa o tym, że "nakazy tarczowe" to żadne zalecenia, a nakazy właśnie.
Od razu nasuwają się skojarzenie obrońców chociażby Adolfa z wąsikiem, który "nie wiedział" nic o obozach koncentracyjnych w Niemczech i eksterminacji Żydów na przykład. Nie wiedział, gdyż jego "zaplecze" nie poinformowało go o zbrodniach które sam zarządził. Podobnie tłumaczyli się też prominentni zbrodniarze III Rzeszy zapewniając w Norymberskim Procesie o swojej niewiedzy na temat swoich wyczynów. 
Na wspomniany Procesie używano taż innej narracji - jak się określa tłumaczeniowe bełkoty obecnie - obwieszczając, że się było jedynie wykonawcą rozkazów, poleceń, oczekiwań itp. I to wykonywanych ze wstrętem, bez zadowolenia, z niesmakiem nawet.
Że to nie ta sama skala zbrodni, przepisów i czasów, że nie powinno się takich paralel stosować! Zwrócić trzeba jednak uwagę, że zawsze zaczyna się "od rzemyczka" i zwykle kończy się "na koniczku". I przypomnieć warto powiedzenie: Historia magistra vetae est.
Nie tłumaczono "brakiem poinformowania" wjazdu prezesa JK na zamknięte z mocy prawa cmentarzy. Temupanu chyba nie zależy na żadnym tłumaczeniu jego zachowań, jego postępowania "bez żadnego trybu".
Tłumaczenie się niedoinformowaniem, czyli brakiem wiedzy jakoś tak staje w poprzek nauk jakie pobierałem dawno i utkwiły we mnie na zawsze: Brak znajomości prawa nie umniejsza winy, a wprost przeciwnie.

12 komentarzy:

  1. A mnie zadziwia kreatywność w mnożeniu tłumaczeń kolejnych przedstawicieli władzy, nie wpadłabym na niektóre wyjaśnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że łatwiej jest wymyśleć tłumaczenie niż postępować przyzwoicie.

      Usuń
  2. Brak znajomosci prawa u tych panów świadczy tylko o tym, że oni nawet sami nie wiedzą co podpisują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci panowie prawo tworzą przecież nie dla siebie, a dla "ciemnego ludu".

      Usuń
  3. To jest po prostu "rżnięcie głupa". Przepraszam za mało eleganckie słowa ale nerwy puszczają nawet mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że masz rację z tym "rżnięciem głupa". Nawet najdosadniejsze argumenty spływają po nich jak woda po kaczce.

      Usuń
  4. W normalnym państwie raczej nikt by nie zwracał uwagi na takie faux pas ze strony premiera, a co najwyżej pojawił by się życzliwy uśmiech wyrozumiałości, ale my żyjemy w najjaśniejszej, a tutaj "... chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom ..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia o "normalnym państwie" nie wiem czy doczekam.

      Usuń
  5. Sprawa i tłumaczenie mnie zaskoczyło totalnie. W normalnych warunkach i wśród normalnego społeczeństwa nie do wytłumaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam! Większość Polaków jest przyzwyczajona do normalnego zachowania w normalnych społecznościach, ale tę nasza normalność jest zastępowana inną, rządzących, normalnościa.

      Usuń
  6. To jest szokujące, ale czy budzi zdziwienie? Po miesięcznicach żadne zachowanie rządzących u mnie nie wywołuje oburzenia, co najwyżej "śmiech na sali".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to szokuje, to jak nie budzi zdziwienia? Oksymoron jakiś?










      Usuń

2465. To nie ja układam słowniki.

Przytoczyłem, na foto, tylko potoczne epitety z tym określeniem związane. I aż się boję sięgnąć po "niepotoczne", co tam się kryje...

Ostatnie posty