Ten, jakiś tam dziennikarz mógł w kur..ć dosyć obitą głowinę "lokatora" pałacu namiestnikowskiego, ale ten "obity" nie powinien się hamować i temu dziennikarzemu wlać powinien, jak trzeba, za to dziwiaczne pytanie wymagające jednak, mimo wszystko, namysłu sporego obitej głowy.
Z lewej, z prawej i kopa jeszcze na rozpęd, by na samolot do redakcji zdążył ze skargą, jak go potraktował lokator pałacu.
A ten...! Patrzcie tylko Państwo: "paluszkiem" jedynie pomachał, pięść zapiął w piąchę i..., to wystarczyło, by nie odpowiedział na zadane przez Półchłopka pytanie- nawet się nie starał.
Zapiały z dziwnego zachowania "pana z palcem", że nie dorwał!, że nie wziął za "orzydle"! (to taka górna część garderoby męskiej marynarka, płaszcz itp), lub za "oszewki"! (ale to już określenie owego "orzydla" z Janowa Lubelskiego. Inni bardziej światowi nazywają ten chwyt "łapanie za oszewki".
Jak było, tak było! Nie dorwał rezydent dziennikarza - teraz dziennikarz ten, może ubiegać się o ochronę osobistą, chyba że GO "przekonają", że ów "rezydent" nie miał żadnych hęci ani, zamiarów wetknąć mu palca w oko, a tylko "słyszalne uchu" wyczyścić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz